marta sadowska mart

Własny biznes – wypadkowa talentów, odwagi i otwartości na zmiany

Zazwyczaj to ja pytałam, a inni odpowiadali, ale tym razem było inaczej… Miałam okazję opowiedzieć studentom o moim podejściu do prowadzenia własnego biznesu, rozwijania go i związanych z tym wyzwaniach. Wspomniałam między innymi o podejmowaniu ryzyka, procesie wychodzenia z własnej strefy komfortu, konieczności wyciągania wniosków z porażek. Nie zabrakło też kilku zdań o przełomowych momentach w biznesie, który prowadzę, budowaniu relacji z klientami i wreszcie – wadach i zaletach pracy na etacie.

Nieoczekiwanie mogłam znowu wrócić do początków MArt Immobilien Design, które – jak to zazwyczaj bywa – nie należały do najprostszych i jeszcze bardziej docenić to, gdzie jestem dzisiaj.

Zapraszam do lektury!

Budowanie własnej marki – pomysł i początki jego realizacji

Na sam proces budowania własnej marki złożyło się w moim przypadku wiele czynników – twórcza osobowość, pasja, miłość do przyrody, rękodzieła i drewna. Postanowiłam zrezygnować z pracy na etacie i wypłynąć z naszą działającą od wielu lat firmą rodzinną na głębsze wody. Zależało mi na tym, aby prezentować drewno i jego wytwory w wersji uwspółcześnionej klasyki, a naszym projektom nadać nowoczesny wygląd. Chciałam zbudować biznes oparty na wartościach firmy rodzinnej. Świadomie korzystać z pracy lokalnych rzemieślników. Garściami czerpać inspirację z natury, której bliskość jest dla mnie bardzo ważna. Stało się to fundamentem mojej marki MArt Immobilien Design. Odpowiadam w niej nie tylko za ogólną kreację projektów i produktów, ale też za wyznaczanie kierunków rozwoju. Ten ostatni po części wskazują nam zresztą sami klienci.

kula drewno mart

Wyzwania związane z założeniem własnego biznesu

Przed podjęciem decyzji i działaniem blokuje nas przede wszystkim niewiedza – to, czego na danym etapie jeszcze nie dostrzegamy. Brak doświadczenia w danym obszarze często uniemożliwia przewidzenie konsekwencji i działa niczym mocno zaciągnięty hamulec. Czymś zupełnie naturalnym jest też pojawienie się lęku i strachu. Dla mnie jedynym wyjściem z patowej sytuacji było działanie mimo braku pewności, co będzie dalej. Podjęłam ryzyko, bo jest ono niezbędne do dalszego rozwoju, ale byłam też przygotowana na to, że w razie potrzeby będę musiała wiele zmienić, być może nawet improwizować. Bez testowania własnych pomysłów nie mamy szans na zawodowy i osobisty rozwój, na pójście dalej.

Porażki to niezwykle ważne i cenne lekcje

Nie doświadczyłam wielkiej porażki związanej z moją działalnością biznesową. Powiedziałabym raczej, że były to takie „prztyczki w nos” na drodze zawodowego rozwoju. Błędy są częścią prowadzenia biznesu, nie sposób ich uniknąć i… to bardzo dobrze! Osobiście jestem wdzięczna za wszystkie lekcje pokory, które otrzymałam w dużej mierze dzięki własnym potknięciom.

Podejmowanie ryzyka i wprowadzanie zmian w biznesie – naprawdę nie ma się czego bać!

Mówiąc wprost: bez ryzyka nie ma biznesu. Idziemy do przodu właśnie dzięki podejmowaniu kolejnych wyzwań. Trudności, które trzeba przezwyciężać krok po kroku motywują nas do działania i przede wszystkim akceptowania tego, że musimy być elastyczni i reagować na sytuację. Bliskie są mi słowa Heraklita z Efezu, który mawiał, że „jedyną stałą rzeczą w życiu jest zmiana”. Skoro zmian nie da się uniknąć, liczy się to, w jaki sposób na nie zareagujemy.

„Twórcze życie wymaga odwagi. Kreatywność to przestrzeń, w której to ty jesteś odkrywcą. Musisz opuścić miasto swojego komfortu i udać się na wyprawę w dziką krainę swojej intuicji. Nie dojedziesz tam autobusem, tylko pracą i podejmowaniem ryzyka nie do końca wiedząc, co robisz. To, co tam odkryjesz, będzie wspaniałe. Odkryjesz siebie” – Alan Alda

Nieustanny rozwój to akceptowanie zmian i opuszczanie bezpiecznej przystani

To oczywiste, że zmiana przyzwyczajeń, zachowań czy własnego podejścia, jest koszmarnie trudna. Tyle że tutaj mamy do czynienia z sytuacją zero-jedynkową. Zmiana oznacza szansę na rozwój, a unikanie jej to z kolei impas i stagnacja. Dla mnie wybór był prosty. Myślę, że nic tak nie uczy pracy nad samym sobą, jak prowadzenie własnego biznesu. Zmieniam się wraz z rozwojem mojej marki. Dostrzegam kolejne szanse, ale jednocześnie coraz wyraźniej widzę też własne ograniczenia. Dzięki temu, zamiast porywać się z przysłowiową motyką na słońce, pokonuję je systematycznie, cały czas mając przed sobą cele, jakie sobie wyznaczyłam. Robię, co w mojej mocy, aby je realizować, ale nie mam również problemu z tym, aby zrewidować własne podejście. Cofnąć się na chwilę, aby następnie zrobić kilka kroków do przodu.

Momenty przełomowe w moim biznesie

Czymś niesamowitym jest dla mnie poczucie sprawczości, przełamywanie barier – dzięki temu czuję, że naprawdę rozwijam skrzydła. Co jakiś czas stawiam przed sobą mniejsze lub większe wyzwania na gruncie zawodowym i właśnie to są dla mnie takie momenty przełomowe. Staram się oferować coraz więcej produktów i usług związanych z designem. Cały czas się uczę. Biorę udział w targach i wydarzeniach branżowych, uczestniczę w projektach, które są mi bliskie, poznaję dzięki temu nowych ludzi. To wszystko jest jak naczynia połączone – z czasem dochodzi do fantastycznej synergii tych wszystkich działań.

mart styl nowojorski pufa

Zasady, którymi warto kierować się w biznesie, aby odnieść sukces

Na pierwszym miejscu postawiłabym cierpliwość i wytrwałość w dążeniu do tego, co sobie zaplanowaliśmy. Początki zawsze są najtrudniejsze. Przez pierwsze 2-3 lata potrzeba wiele determinacji i samozaparcia, by się nie poddać. Chociaż często wydaje nam się, że będzie dokładnie tak, jak sobie zaplanowaliśmy, to jednak okazuje się, że jest to nasze myślenie życzeniowe. Im szybciej pozbędziemy się złudzeń, tym lepiej dla nas. Wejście na rynek wiąże się z koniecznością zrozumienia tego, co się na nim aktualnie dzieje. Dostrzeżenia potrzeb i dążeń klientów. Rzeczywiste funkcjonowanie branży zazwyczaj mocno różni się od naszych wyobrażeń i wstępnych założeń. Dlatego podstawą są elastyczność i umiejętność szybkiego weryfikowania celów.

Skuteczne budowanie relacji z klientami

W MArt Immobilien Design wykonujemy projekty personalizowane, na indywidualne zamówienie, więc każdy z nich jest dla mnie całkowicie odkrywczą przygodą i inspirującym doświadczeniem. Kiedy poznaję nowych ludzi, zaczynam patrzeć na nich ich własnymi oczami, zastanawiam się, czego potrzebują. Wczuwam się w sytuację klientów, staram się ich zrozumieć po to, żeby stworzyć dla nich projekt, na jakim im zależy. Myślę o tym, czego chcą, a czego raczej nie zaakceptują.

2

W mojej pracy potrzebna jest duża doza empatii i wrażliwości. Każdy człowiek to inna historia, więc nie ma tu miejsca na oklepane podejście, utarte schematy i szablonowe myślenie. Klient przychodzi do mnie z konkretnym zagadnieniem projektowym, które traktuje jako problem do rozwiązania. Oczekuje zrozumienia, akceptacji swoich pomysłów, a moim zadaniem jest wskazanie plusów i minusów poszczególnych rozwiązań. Jak w każdej relacji potrzebne jest tu wzajemne zrozumienie, danie sobie kredytu zaufania. Warto mieć też świadomość, że nawet jeśli trafimy na kogoś, z kimś nie będzie nam się dobrze pracowało, nie zwalnia nas to z konieczności zachowania profesjonalizmu.

Równowaga między życiem prywatnym a zawodowym – jak ją zachować?

Przy prowadzeniu biznesu warto zadbać o odpowiedni balans między wytężoną pracą a czasem dla siebie, rodziny i bliskich. Na początku ta granica bardzo łatwo się zaciera, bo często odpowiadamy w firmie dosłownie za wszystko — począwszy od marketingu, przez księgowość, po sprzedaż i obsługę klienta. Kiedy weźmiemy na siebie zbyt wiele, biznes, który traktowaliśmy jak pasję, może rzeczywiście doprowadzić nas do pasji, tyle że szewskiej… Właśnie z tego powodu warto znaleźć chwilę na to, by odciąć się od sieci, social mediów, wyłączyć telefon, pobyć poza zasięgiem. Chodzi o to, żeby poświęcić ten czas na regenerację, „wyczyszczenie” głowy i danie sobie możliwości spojrzenia na różne sprawy z dystansu.

Osobiście bardzo bliskie jest mi podejście „zdrowego egoizmu” opisane przez Josefa Kirschnera. Polega ono na dbaniu o zachowanie równowagi między życiem prywatnym a zawodowym, budowaniu partnerskich relacji, w których nie ma miejsca na wykorzystywanie czy manipulację oraz stawianiu sobie celów i realizowaniu ich we własnym tempie, a nie pod presją otoczenia. Sama czerpię też naprawdę dużo siły z kontaktu z naturą – mogę dzięki niemu wyciszyć myśli i emocje, odzyskać równowagę.

Praca na własny rachunek – plusy i minusy

Mogę wymienić przynajmniej kilka czynników, które mają dla mnie kluczowe znaczenie w tym kontekście i przeważyły o tym, że zdecydowałam się na pracę w ramach naszej firmy rodzinnej, a nie pracę na etacie. Do niewątpliwych plusów prowadzenia własnej firmy zaliczyłabym elastyczny czas pracy, samodzielne planowanie grafiku. Niezwykle cenię sobie też możliwość swobodnego doboru osób do współpracy, a także to, że mogę wybierać bardziej rokujące projekty i ukierunkować na nie swoją energię.

A minusy? Ich oczywiście też nie brakuje. Zwłaszcza na początku trzeba być przygotowanym na to, że we własnym biznesie ilość pracy włożonej w dany projekt nie zawsze przekłada się na efekt finansowy. Towarzyszy temu sporo niepewności i stresu w odniesieniu do ciągłości zleceń, rozwoju sytuacji w perspektywie długoterminowej. Czasami zazdroszczę osobom zatrudnionym na etacie ośmiogodzinnego dnia pracy i stabilnego, stałego źródła dochodu, możliwości zaplanowania z wyprzedzeniem wolnych dni i urlopów. Zdarza się też, że momentami (co prawda na bardzo krótko, ale jednak!) brakuje mi ich rutyny. Ale, koniec końców, i tak zawsze wybieram wyzwania i uwielbiam, kiedy dużo się dzieje.

Pytanie o wybór pozostaje dla każdego otwartą kwestią. Myślę, że o tym, czy będziemy czuli się dobrze we własnym biznesie, czy też na etacie decydują cechy osobowości. Gotowość do podjęcia ryzyka albo umiejętność odnalezienia się w pracy, w której zadania będą nam przydzielane, a odpowiedzialność zostanie podzielona.

Praca na etacie czy własny biznes – co bym wybrała, gdybym zaczynała teraz?

Bez chwili zastanowienia wybrałabym własny biznes. Poczucie wolności, okazja do tworzenia i możliwości rozwoju są dla mnie nie do przecenienia. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że ponoszę odpowiedzialność nie tylko za siebie, ale i za współpracowników oraz klientów, którzy zdecydowali się obdarzyć mnie zaufaniem i powierzyć zlecenia do realizacji. Wszystko to bez wątpienia mnie kształtuje. Sprawia, że jestem właśnie tą osobą, którą jestem .


O mnie

Cieszę się, że tu jesteś! Nazywam się Marta Sadowska. Sztuka kreowania przestrzeni, w której można poczuć się komfortowo, to moja największa pasja i jednocześnie sposób na życie. W swojej pracy łączę naturalne materiały, oryginalne wzornictwo i nietuzinkowe rozwiązania, a aktualne trendy przeplatam elementami nawiązującymi do zakorzenionego w tradycji rzemiosła – to mój przepis na przyjazne wnętrza prywatne oraz biznesowe, w których można się relaksować, odpoczywać lub efektywnie pracować.

Poznaj moją historię

5 2 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments